Polaris Ladies Camp 3 za nami, a my wciąż wracamy myślami do tego weekendu. Było wszystko, co w tym wydarzeniu najpiękniejsze, kobieca energia, odwaga, wsparcie, śmiech, wzruszenie, adrenalina i ta wyjątkowa atmosfera, której nie da się zaplanować w żadnym harmonogramie. To właśnie uczestniczki tworzą klimat Ladies Camp, a trzecia edycja po raz kolejny pokazała, że gdy spotykają się kobiety z pasją, dzieje się coś naprawdę niezwykłego.
W piątek dziewczyny przyjechały do Bursztynowe Resort & Spa, gdzie rozpoczęła się rejestracja uczestniczek. Każda z nich odebrała swój pakiet startowy oraz kosmetyki ufundowane przez naszego partnera, firmę Skjur. Już od pierwszych chwil było czuć ekscytację, ciekawość i tę lekką nutę niepewności, która zawsze towarzyszy początkowi nowej przygody. O godzinie 18:00 spotkałyśmy się na oficjalnym przywitaniu i wspólnej kolacji, która była idealnym momentem na pierwsze rozmowy, poznanie się i spokojne wejście w klimat wydarzenia.
Po kolacji uczestniczki zostały przewiezione elektrycznymi pojazdami marki WEV nad morze, gdzie czekała na nie specjalnie przygotowana strefa na plaży. Lampki, pochodnie, ogniska, miejsca do siedzenia, muzyka i szum morza stworzyły klimat, którego długo nie zapomnimy. Były też zajęcia taneczne, dużo śmiechu i chwile pełne swobody. Pogoda przez cały dzień potrafiła być kapryśna, ale wieczorem okazała się dla nas łaskawa. Dzięki temu mogłyśmy zobaczyć piękny nadmorski zachód słońca, który idealnie zamknął pierwszy dzień Polaris Ladies Camp 3.
Sobota od rana należała już do offroadu. Dziewczyny wyruszyły na trasę w dwóch grupach, bardziej doświadczonej i mniej doświadczonej. Każda uczestniczka sama zdecydowała, w której grupie czuje się najlepiej, dzięki czemu mogła dopasować tempo i poziom wyzwania do swoich umiejętności. To było ważne, bo Ladies Camp ma dawać frajdę, ale też poczucie bezpieczeństwa i komfortu. Nie chodzi o presję, chodzi o wspólną przygodę, rozwój i satysfakcję z każdego pokonanego kilometra.
Pierwszy etap trasy był absolutnie wyjątkowy. Uczestniczki przejechały po plaży w Stegnie w eskorcie Mercedesa Unimoga oraz łodzi ratowniczej, która płynęła równolegle z pojazdami. Było to możliwe dzięki uprzejmości Morskiej Służby Poszukiwań i Ratownictwa, za co ogromnie dziękujemy. Taki start zrobił ogromne wrażenie i nadał całemu dniu wyjątkowy charakter. Widok pojazdów Polaris na plaży, morza obok i zabezpieczenia na najwyższym poziomie był jednym z tych momentów, które zostają w pamięci na długo.
Później przyszedł czas na około 150 kilometrów trasy w okolicach Elbląga. Warunki nie były łatwe, bo deszcz skutecznie zadbał o dodatkowe wyzwania. Było mokro, ślisko i wymagająco, ale dziewczyny ani przez chwilę się nie poddawały. Właśnie w takich momentach najlepiej widać charakter Ladies Camp. Widać wsparcie, skupienie, determinację i radość, która pojawia się wtedy, gdy udaje się pokonać coś, co jeszcze chwilę wcześniej wydawało się trudne. Ogromne podziękowania kierujemy również do Policji z Elbląga, która ułatwiła nam wyjazd ze stacji benzynowej, zatrzymując ruch i pomagając sprawnie kontynuować przejazd.
W połowie dnia zatrzymałyśmy się na obiad w Kadynach, w Kadyny Folwark Hotel & SPA. Czekało tam na nas pyszne jedzenie oraz namiot przygotowany specjalnie dla naszej grupy na świeżym powietrzu. To był dobry moment, żeby złapać oddech, ogrzać się, nabrać sił i wymienić pierwsze wrażenia z trasy. Rozmowom nie było końca, bo każda z uczestniczek miała już za sobą własną małą historię z błotem, kałużą, podjazdem albo momentem, w którym pomyślała, że jednak da radę.
Droga powrotna liczyła około 60 kilometrów i przyniosła zupełnie inną energię. Wyszło piękne słońce, a po wcześniejszym deszczu na trasie zostało mnóstwo kałuż i błota. Jak łatwo się domyślić, dziewczynom sprawiło to ogromną radość. Było dużo śmiechu, dużo dobrej zabawy i jeszcze więcej tego poczucia wolności, dla którego tak bardzo kochamy offroad. Każdy kolejny kilometr tylko potwierdzał, że Polaris Ladies Camp to nie jest zwykły event. To doświadczenie, które buduje pewność siebie i zostawia po sobie ogrom pozytywnych emocji.
Szczególne podziękowania kierujemy do Karoliny Pilarczyk, która poprowadziła jedną z grup, wspierała uczestniczki i motywowała dziewczyny na trasie. Jej energia, doświadczenie i obecność były dla wielu uczestniczek dodatkowym impulsem do działania. Dziękujemy również Gminie Stegna za umożliwienie pokonania gminnych tras oraz skorzystania z plaży. Dzięki tej współpracy mogłyśmy stworzyć wydarzenie, które było nie tylko wyjątkowe, ale też przygotowane z dbałością o bezpieczeństwo, organizację i poszanowanie miejsca, w którym się odbywało.
Po intensywnym dniu przyszedł czas na wieczorne świętowanie. Była kolacja, DJ, tańce i energia, która mimo zmęczenia nie opuszczała nas ani na chwilę. Podczas wieczoru odbyło się także rozdanie statuetek, które były pięknym podsumowaniem tego, co wydarzyło się na trasie i poza nią. Było dużo śmiechu, ale też wzruszeń, bo po takim dniu emocje naprawdę trudno było zatrzymać. Dziewczyny, które rano ruszały w trasę z ekscytacją i czasem lekkim stresem, wieczorem wracały z błyskiem w oczach, dumą i poczuciem, że przeżyły coś wyjątkowego.
Polaris Ladies Camp 3 w liczbach to 30 pojazdów, 21 RZRów, 9 quadów, 41 kobiet i 210 kilometrów offroadu. Ale za tymi liczbami kryje się dużo więcej. Kryją się rozmowy, nowe znajomości, pokonywanie własnych granic, błoto na ubraniach, piasek pod kołami, zachód słońca nad morzem, wspólne zdjęcia, taniec, śmiech i łzy wzruszenia. Dziękujemy wszystkim uczestniczkom, partnerom i osobom, które były częścią tej edycji. To dzięki Wam Polaris Ladies Camp ma sens, serce i tę wyjątkową moc, która sprawia, że już teraz chce się powiedzieć, do zobaczenia następnym razem.